i do tego “wakacje”

i moze bedzie cos wiecej czasu dla samej siebie :)

i moze jakas wierszoszczerosc sie ujawni i cos sie we mnie obudzi nowego, starego lub poporstu kariowatowego.

Ta dojrzalosc przerazajaca.

“Mało siebie wciąż znam chyba kłopot z tym mam
Nie ja jedna
Jest na to czas prawda bywa nie raz
Niepotrzebna
Czasem żyje się po prostu tak jak umie
Bez pamięci wczorajszego dnia i w tłumie
Kiedyś może i ty także to zrozumiesz
Sam”

Izabelka Trojanowska w mojej glowie brzeczy juz od kilku miesiecy…



buzery, bajery to cokolwiek za duzo na moj gust…..

2010 rok =p w sumie juz polowa. Mam siostrzenice - Amelie, a w drodze jeszcze jedno dziecko (brata).

Mam kotke, ach to wyczekane me zwierzece dziecie.Tyle pociechy, tyle niepokoju w upragnionym spokoju.

i wciaz za malo czasu by napisac wszytsko jak jest i dlaczego tak a nie inaczej….

“…Choćbyś był jedynym
Moich snów autorem,
Choćbyś absolutną władzę miał,
Choćbyś wiedział znacznie
Wcześniej już, co teraz wolę,
Będziesz tylko cząstkę prawdy znał…”

http://www.youtube.com/watch?v=ZpmrlAlQJRs&feature=player_embedded



a gowno wiesz…

jutro do pracy sie wybiore, bo zadzwonili, poprosili, a ze moje plany sylwestrowe i tak sa beznadziejnoscia przepelnione to czemu do pracy by nie pojsc. Zwlaszcza, ze tylko do 15tej. Coraz wiekszy dol mnie ogarnia. Najchetniej to sama nie wiem co…

i tak nie moge napisac, bo jeszcze ktos przeczyta…



a tak trudna. Wstac i ruszyc z iejsca, pobiec gdzies przed siebie i nie przjemowac sie zupelnie nikim. Nie da sie, nie teraz, moze kilka lat temu bylo to bardziej mozliwe. Dzis, przykuta do deski z gwozdziem, siedze spokojnie gotujac obiad.

Zwykle mam jakies postanowienia na nowy rok. jeszcze nic nie wymyslilam, a wszystko to co przyszlo do glowy mialoby drastyczne zakonczenie.

Moze znalesc tego przyjaciela w koncu trzeba. Tego w zasiegu reki, co moglby przyjsc na ciastko i herbate,  wysluchac i podpowiedziec.

Takiego, co nie przestraszy sie, kiedy sama zaczne uciekac do glebin wlasnej chorej wyobrazni.



Przed dwiema chwilami (kiedy jeszcze wracalam z przystanku autobusowego) do glowy wpadla kolejna dziwna mysl. Moze faktycznie siedzi we mnie jakis robak smiertelnie przerazony. Zjada mnie od najmlodszych lat i jesc bedzie przez kolejne. Robak winny tylko mych leków.

Brakuje mi kogos, z kim moznaby pogadac o wszystkim. Takiego przyjaciela, ktory wiedzialby jak mnie sluchac i kiedy przestac. Jak objac, zebym czula, ze jestem. Jak spojrzec… jak wszystko.



szczeniacki swiecie! tesknie za Toba! i Boje sie Ciebie!

Tak bardzo inna, inna niz wszytkie mnie. dorosla? moze jeszcze nie, ale juz coraz blizej, coraz szybciej, coraz mocniej.

Strach przed koncem, koncem mnie samej. I gdyby jeszcze jakas wielka czarna choroba wisiala nade mna i czas bylby okreslony strach bylby miejszy. Ale ja nic nie wiem. Nie moge okreslic co bedzie za tydzien za dwa. Wciaz lekam sie co bedzie za rogiem, czy jakies auto na mnie najedzie, ktos wbije noz w plecy, albo zwyczajnie serce stanie raz na zawsze i wszyscy poczuja ulge. Tak. Czuje sie niepotrzebna, zawsze bylam nie potrzebna. Swiat bardzo dobrze poradzilby sobie beze mnie. Bez tylu zlamanych serc i rozlupanych marzen.

Ale przeciez nie powinnam plakac, mam faceta, spelnilam marzenie o przeprowadzce az dwa razy i za pol roku bedzie pewnie raz trzeci. Nie mam co prawda jeszcze tej swojej kotki, ale to nie takie az wazne. Pracuje (haha) w sklepie. Zbliza sie koniec roku i szlak mnie trafia, ze  nie siedze na kasie a stoje po 8h krojac studentom albo zrzedliwym babkom 10deko szynki wiejskie, 5 plastrow sera goudy, bo najtanszy.  Puchna i bola mnie nogi. Ale taka chyba jest doroslosc. Jestem dorosla! jestem dorosla?

Niestety czuje, ze tak, ze moje cialo, to co w nim zachodzi, moje mysli, obawy i checi. tematy rozmow wsrod znajomych… wszystko wlazi grubymi nogami w doroslosc!

co za tym idzie… moja szczeniacka poezja zamiera a dojrzala wcale sie nie objawia ;/

I nie ma kogo winic bo sama chcialam brnac w ta doroslosc jak najszybciej, wierzac, ze znajde w niej ukojenie. Jakis spokoj osiagnelam, jakas samodzielnosc, ale jeszcze duzo pracy przede mna -  nad sama soba.

Bajm - Nagie skaly
Jesteś młody
Głodny jeszcze
Pewny siebie niebezpiecznie
Twoja szkoła i dom
Gimnastyka na czas
Urodziłeś się winnym
Choć niewinną masz jeszcze twarz.

Czas uniesie cię jak wiatr
Twą duszę i ciało
I zmienisz się sam
Tak by ci nie było żal
Niczego już więcej

Iskra życia
Najdroższa jaką masz
Nie zaćmi Słońca
Nie zniszczy Skał
Nie zgorszy Księżyca
Twoje groźne odbicie
Ani oczy zielone
Najpiękniejsze jakie znam.

Gdybyś był tylko cieniem
Miałbyś tu raj dla siebie
Leżąc u stóp wszechmocnych
Nagich skał
Gdybyś się Słońca nie bał
Byłbyś ozdobą Nieba
Tak zawieszony jak anioł
Między prawdą a grą.



jaka cene masz?

chyba kazdy ma jakas swoja cene!? Moze to nie pieniadze, moze uczucia, za ktore mozemy upasc na kolana i czekac na chloste, albo praca, albo jakies inne pierdoly, bez ktorych ciezko zyc na umierajacym swiecie.

Za godzine znow wyjde do pracy. Dzis ide na piechotke, most, blonie, park jordana, miasteczko. 35 minut samotnego spacerku. 35 minut intenstywnych rozmyslan. 35 minut obserwowania swiata.

Kiedys powstal tam, w parku jordana, wiersz o zurawiach stalowych i mnie podnoszacej glowe… niestety nim przekroczylam brame parku wiersz pobiegl chyba z ta parkowa wieworeczka, prosto na czubek drzewa…

A kiedy wyjde z pracy bedzie ciemno i komar ugryzie znow w lydke. Potem przyjedzie autobus i na gape pojade do domu.



Jun

29

Jest wyspa, wyspa za morzem dziewięciu miesięcy,
Gdzie dzieci rosną, rosną! Rosną na drzewach
A słońce rozdaje im złote szturchańce,
I mogą, i mogą i mogą jak jabłka dojrzewać.
A kiedy, kiedy wichura nadciągnie od morza,
I gałąź o gałąź, o gałąź! O gałąź zastuka.
Zaczyna się wielkie, jesienne spadanie.
Nad brzdącem, brzdąca, brzdącem zasadzi jak grucha.

Ref. 2x
Bęc, bęc, już jeden leci,
Pac, pac pac już drugi spada.
Bęc, bęc, szczypią się dzieci,
Pac, pac,pac, tłusty, burzowy grad.

Pod wieczór, pod wieczór na wyspę przychodzą dorośli,
I chodzą i gapią, i gapią! Gapią się wkoło.
Zawsze mijają,te dzieci co płaczą.
A biorą, a biorą, a biorą ze sobą wesołe.

dwa plus jeden ;p

ogolnie nie ciagnie mnie do dzieci w dalszym ciagu, ale pioseneczka mi jakos w ucho wpadla ;]

Wszystkim Pawłom i Piotrkom Najlepszego!



Jun

20

wrzesniowa chyba.

W tej nic mi sie nie udaje, za duzo jednego, za malo drugiego.

Czarne mysli przychodza, sny mam takie rozlazle i o calkiem innej bajce. Mysle o rzeczach, o ktorych myslec nie powinnam,  niepozytywne slowa wdrapuja sie po gardle az na jezyk, z samego czubka zeskakuja prosto do czyjegos ucha, zeby tam rozbic sie na miliony nieistotnych elemencikow.

Mysle o wiezy, z ktorej patrzylam w strone miejsca, ktore uwazalam jeszcze 5 lat temu za dom, za moje miejsce. Dzis popatrzylabym po prostu gdziekolwiek?

Praca jak zwykle daje mi jakis sens, jest gdzie isc, z kim pogadac, co robic. Robie dobrze, wiec mnie chwala, wiec mam jakies zludna mikroskopijna swiadomosc, ze do czegos sie nadaje. A poza tym to do czego?

Miedzy nami chyba juz przepasc nie do naprawienia… pytanie tylko, ktore pierwsze w nia wpadnie, i czy jest szansa na jakis most laczacy i powrot do normalnosci, do milosci, czulosci, delikatnosci, marzen, nadzieji, pocalunkow… czy juz tylko obok z resztakmi wspolzycia…

Moze i mam cos z glowa, moze czuje jak nie czlowiek tylko ciele naiwne, moze kiedys spelnie czyjes oczekiwania, bede idealna kobieta, moze…

Narazie znow czuje sie samotna, mimo, ze ktos jest przy mnie, czuje sie samotna… sama ze swoimi myslami, odczuciami, bez mozliwosci mowienia o tym, bo i tak nikt nie ebdzie sluchal, bo to co mysle, to przeciez glupota…



Wiem.

byly jakies urodziny, o ktorych wcale nie zapomnialam. po co wysylac zyczenia jak i tak nie wiadomo co powiedziec albo nie beda odebrane tak jak byc powinno…

W glosnikach odzial zamkniety - gdyby nie ty… nie wiem jak teraz bym zyl gdzie chodzil z kjim spal…

jutro 10 czerwca czyli 5 lat!ide na druga zmiane, wiec czasu zbytnio nei ebdzie na swietowanie. Ale jeszcze zostaje wolny 11ty ;p



« Older Entries