

Archive for the 'up' Category
Jul
14
jaka cene masz?
chyba kazdy ma jakas swoja cene!? Moze to nie pieniadze, moze uczucia, za ktore mozemy upasc na kolana i czekac na chloste, albo praca, albo jakies inne pierdoly, bez ktorych ciezko zyc na umierajacym swiecie.
Za godzine znow wyjde do pracy. Dzis ide na piechotke, most, blonie, park jordana, miasteczko. 35 minut samotnego spacerku. 35 minut intenstywnych rozmyslan. 35 minut obserwowania swiata.
Kiedys powstal tam, w parku jordana, wiersz o zurawiach stalowych i mnie podnoszacej glowe… niestety nim przekroczylam brame parku wiersz pobiegl chyba z ta parkowa wieworeczka, prosto na czubek drzewa…
A kiedy wyjde z pracy bedzie ciemno i komar ugryzie znow w lydke. Potem przyjedzie autobus i na gape pojade do domu.
Jun
29
Jest wyspa, wyspa za morzem dziewięciu miesięcy,
Gdzie dzieci rosną, rosną! Rosną na drzewach
A słońce rozdaje im złote szturchańce,
I mogą, i mogą i mogą jak jabłka dojrzewać.
A kiedy, kiedy wichura nadciągnie od morza,
I gałąź o gałąź, o gałąź! O gałąź zastuka.
Zaczyna się wielkie, jesienne spadanie.
Nad brzdącem, brzdąca, brzdącem zasadzi jak grucha.
Ref. 2x
Bęc, bęc, już jeden leci,
Pac, pac pac już drugi spada.
Bęc, bęc, szczypią się dzieci,
Pac, pac,pac, tłusty, burzowy grad.
Pod wieczór, pod wieczór na wyspę przychodzą dorośli,
I chodzą i gapią, i gapią! Gapią się wkoło.
Zawsze mijają,te dzieci co płaczą.
A biorą, a biorą, a biorą ze sobą wesołe.
dwa plus jeden ;p
ogolnie nie ciagnie mnie do dzieci w dalszym ciagu, ale pioseneczka mi jakos w ucho wpadla ;]
Wszystkim Pawłom i Piotrkom Najlepszego!
Jun
20
wrzesniowa chyba.
W tej nic mi sie nie udaje, za duzo jednego, za malo drugiego.
Czarne mysli przychodza, sny mam takie rozlazle i o calkiem innej bajce. Mysle o rzeczach, o ktorych myslec nie powinnam, niepozytywne slowa wdrapuja sie po gardle az na jezyk, z samego czubka zeskakuja prosto do czyjegos ucha, zeby tam rozbic sie na miliony nieistotnych elemencikow.
Mysle o wiezy, z ktorej patrzylam w strone miejsca, ktore uwazalam jeszcze 5 lat temu za dom, za moje miejsce. Dzis popatrzylabym po prostu gdziekolwiek?
Praca jak zwykle daje mi jakis sens, jest gdzie isc, z kim pogadac, co robic. Robie dobrze, wiec mnie chwala, wiec mam jakies zludna mikroskopijna swiadomosc, ze do czegos sie nadaje. A poza tym to do czego?
Miedzy nami chyba juz przepasc nie do naprawienia… pytanie tylko, ktore pierwsze w nia wpadnie, i czy jest szansa na jakis most laczacy i powrot do normalnosci, do milosci, czulosci, delikatnosci, marzen, nadzieji, pocalunkow… czy juz tylko obok z resztakmi wspolzycia…
Moze i mam cos z glowa, moze czuje jak nie czlowiek tylko ciele naiwne, moze kiedys spelnie czyjes oczekiwania, bede idealna kobieta, moze…
Narazie znow czuje sie samotna, mimo, ze ktos jest przy mnie, czuje sie samotna… sama ze swoimi myslami, odczuciami, bez mozliwosci mowienia o tym, bo i tak nikt nie ebdzie sluchal, bo to co mysle, to przeciez glupota…
May
4
tylko jeszcze nie wiem do czego. Kwiecien za mna, maj leci jak oszalaly, a w czerwcu bedzie jakas rocznica ;]
Przede mna ciezki tydzien. Juwenalia… ale ja nie bede juwenaliowac tylko pracowac ;p i studenciakom piwsko, kielbache i chlebus kasowac haha! Jutro 5ty zaczyna sie zycie… bo wyplata! I nie mam o czym pisac. Nic mnie jakos mocniej nie trapi, nic mnie mocniej nie cieszy ;] a stres na poziomie umiarkowanym.
Gdyby nie te studia to czasu mialabym odpowiednio na zycie. Ale jakos boje sie poddac, jeszcze mam szanse byc kiedys magistrem z kierunku malo znaczacego =p
Szczuraska biega po pokoju, ogonek w gorze trzyma… jak widac wszelkie dolegliwosci mozna wyleczyc, potrzeba tylko czasu ![]()
Apr
9
Dalej z widokiem na Wawel. Pedze przez czas szybciej niz wiatr. CIeplej coraz cieplej i glowa puchnie od myslenia. Udalo sie tak wiele osiagnac. Taki spokoj wewnetrzny, ze jednak cos potrafie, ze dam sobie rade… I satysfakcja… i jeszcze tak wiele przede mna. JAk mi latwiej przychodzi krzyknac, zapomniec o telefonie i zostawic go w parku, powiedziec nie lub tak… zrobic kotlety czy ugotowac rosol, a moze pomidorowke?
Oczywiscie sa tez przeszkody i bunty, deszcze i wiatry, goraczki i kaszle… ale lat5wiej mi to wszystko przeskoczyc!
Mar
11
Najwazniejsze, ze sie udalo. Przeprowadzka i praca, a niedlugo i kicia bedzie ;] Serce mi bije juz od tygodnia jak oszalale, boi nie wierzy, ze tak latwo nagle, w przeciagu miesiaca. Ba, faktyczny plan i realizacja przeprowadzki nastapila w ciagu 24h ;p Szok! I oboje tego chcielismy! Obojgu sie podoba! Lepiej trafic nie moglismy.
Mar
5
Slonce swieci i wiosna puka do okien, ale dopiero od 12 w poludnie. Rankami zimno ;p
Wczoraj z pracy dotarlam do domu w 15 min a nie polh hihih i w koncu bezposredni transport mam, a przystanek bardzo blizutko!!! Jupi jupi!
W sumie mecz byl i w sklepie ruch, ale dalismy rade ![]()
Normalnie to ktos ma mnie w swojej opiece! Wczoraj, taki ciezki dzien, w pracy bylo ciezko, potem wkurzalo mnie wszystko w domu, rozwalilam musztarde przed samymi drzwiami =p a wieczorem poszlismy do znajomych… i tam… swiat stanal na rekch!
Dzis w pracy wyszlo wszystko pozytywnie. Pierwszy dzien sama na kasie i rozliczenie wyszlo bez minusow!!!! jupi! =p
Wlasnie skonczylismy sie pakowac; troche ubran, jakies pierdoly, terminarz! kosmetyczka, Juen wzial nawet ksiazke. Na dniach Niklo nam poprzewiezie autem reszte niezbednych sprzetow ;p kompa przede wszystkim. Przeprowadzamy sie do znajomych na troche!!! hehehe. Moze tylko miesiac, a poznej cos rozkminimy. Az mi sie trzesa rece z wrazenia, ze tak sie uklada. Balam sie, ze nigdy nie ruszymy z miejsca!
Jeszcze tylko chcialabym, zeby wrocilo to zdrowie, jakie kiedys mialam i moj organizm zaczal znowu tolerowac ludzkosc… Niedlugo minie rok jak pojawily sie pierwsze (mylnie odbierane jako poparzenia od tluszczu) objawy alergii. Najgorsze juz niby za mna. Teraz wiem, czego unikac i jak postepowac kiedy organizm sie zbuntuje. Z innej bajki - pobyt w szpitalu dalej wspominam pozytywnie i uwazam, ze tylko tam tak dobrze smakowalo mi jedzenie - mega zdrowe jedzenie ;]
Feb
23
moje cialo jeszcze sie buntuje. Jeszcze odrzuca wszelkie istnienie jako pewne i mozliwe. Czasami boje sie, ze tak wlasnie czlowiek powoli umiera… Ale przeciez zyje! Oddycham, jem, spie, pracuje, mysle! A moze to wszystko mi sie sni…? Chyba jednak nie, jesli czulam niedzielny bol glowy?
Nie ma z kim pogadac o bolach egzystencjonalnych, Wojaczku i Poswiatowskiej. Czasem nawet tesknie za ta krowa, co jadla mi z reki, a ja czasem dalam sie polizac za uchem. Ale krowa byla pazerna i jej 6 zoladkow w koncu peklo.
Przyjaciel jest tak daleko, ja jestem tak daleko… i ciagle ludzi zawodze…
Feb
16
Mozesz mnie obwinac, ze milosci wiecej mam dla zwierzat niz ludzi…
Moja Mika dzis jak czlowiek… operacja usuniecia cysty, wyciecie macicy…
Moja mika 10 lat juz z nami jest, jest jak jedna z nas, i jakby mozna to i nazwisko by miala.
Chcialabym wykrzyczec calemu swiatu jak bardzo sie martwie, a tylko chude slowa wytrzaskuje, nawet nie na papier… nie placze, nawet w dziwnych momentach sie usmiecham, bo na odleglosc ciezko zrozumiec, tak jak wtedy, kiedy babcia z Gdanska umarla, do teraz mam wrazenie, ze tam jest, u siebie.
Mika zyje, ale zle znosi wszystko, jakies dziwne akcje pooperacyjne wymioty ;/ i slabosc z tego co mi przez telefon powiedzieli.
Trzymaj sie Mikus! jestesmy przy Tobie!

