

Archive for November, 2008
Nov
21
Zaczelam pracowac. Nie zarabiam duzo, ba, prawie nic. Pracuje w pracownie, w ktorej wykonuje sie rozne pierdolki swiateczne itp. Mam dwa poparzone palce i uczucie spelnienia! W pracy zpaominam o wszystkim co po za pracownia. Robie swoje i 5 godzin mija mi jak chwila. Czuje sie swietnie, zaczelam znow wierzyc, ze sie uda. Szefowa chwali za pracowitosc i dobre wykonanie. To tylko praca na miesiac, moze mniej ale wystarczy. Od nowego roku przeciez wszystko ma sie zmienic. Znajdziemy dobra prace, uda nam sie zarobic na wyprowadzke i samodzielnosc. I bede miec kotke! Albo wszystko znow runie w otchlan zlego samopoczucia, lekow i beznadziejnosci po prostu. ak czy siak nie poddaje sie.
Pracowania… juz nie dlugo na krakowskim rynku bedzie mozna kupic cosik przeze mnie zrobionego. Zadna rewelacja tak na prawde, pewnie kazdy by tak potrafil. Ale ja jeszcze nigdy nie mialam okazji ;]
I jeszcze powiem Ci, ze…
Moja lodz tak mala,
Tak mala,
A morze Twe
Morze Twe tak wielkie
Tak wielkie
Wiec litosc miej
Gdy burzowe hucza fale
Peka ster
I mdleje dlon
“Moja lodz taka mala” - Stare Dzwony
Nov
13
Ten, ktory dzieli ze mna loze zrobil mi dobrze i mam suchawki przy kompie, sterowniki wszelkie i karte dzwiekowa. Od 20 minut siedze i slucham… ruszam glowa, nogi podksakuja. “…Widelcami dwoma rybke jeeee, lecz dlubie w nosie i o sciane tooo, na zawolanko z jego ust, klamstewka parami biegna w swiat, fizycznosc jego zalozsna jest, a w glowce rownie nie ciekawie, Nie lubie goooo nie lubie nananananana!!! nie moge uciec od niego nieee, bo ramionami zszyli nass, kilka narzadow wspolnych jest, nawet nie moge mu zyczyc zle, dlatego by nie widziec go, wczoraj wykulam oczy sweee, i by jego oddech nie draznil mnie w nosie nosze waaateee, nieeee lubnie gooo nie lubie nanananana…” (Hey - Niekoniecznie o mezczyznie).
Mialam kilka wybuchow, placzu, zlosci, irytacji na caly swiat i tech cholerny kryzys… Odpisali w koncu skads, mam jedna rozmowe umowiona, jutro ide rozdawac gazete, ale to tylko dorywcze, z tego nie wyzyje, nie wynajme niczego… i tak dam z siebie wszystko, jak zawsze io nigdy.
Wracajac do Hey i Kasi Nosowskie to tak, jej muzyka sprawa, ze dostaje ciarek przyjemnosci, slowa jej tekstow tak blisko moich mysli, ze juz sama nie wiem kim jestem. Te lata, tam kiedys… dzis myslalam o nich. Niech nikt nie mowi, ze ludzie sie nie zmieniaja. Oto ja Karia Kariatka jestem najwiekszym przykladem zmiennosci ludzkiej. Kazde wydarzenie odkszlatca sie we mnie. “…oceniaaaaj mnieeeee niech jd strumieniami leje sieeee..” ( Kasia Nosowska & Kazik - Zoil).
Czuje dzis jakis spokoj wiekszy, Mam tylko siebie do walki z soba, Mam tylko siebie by przetrwac te chwile.
Nov
12
Coraz wiecej zaniedbuje… na zajeciach coraz mniej mnie i we mnie mniej mnie… To Wszystko w mojej glowie siedzi i gnebi bezliltosnie. Mowie komus - e tam, nie mysl o tym, po czym sama godzinami rozmyslam na ten temat. Czasem nawet mysle, ze to wszystko przeze mnie, ale po chwili pukam sie w czolo, bo przeciez to nie ja stworzylam swiat, on sam sie stworzyl. Chcialabym tak wiele Ci powiedziec, ale kiedy zaczynam wielka belka spada mi na glowe i wbijam sie w ziemie i mowiec juz nie moge. Kiedy tylko podchodze blizej do celu wpadam w pulapke wlasnego niedojrzalego ja, ktore wciaga mnie pod dywan irytacji.
Miało byc tak pieknie w nowej Polsce, w nowej Europie. A mamy tylko strach przed jutrem, kryzys gospodarczy i majtki na glowie.
Nov
11
I mysle w kolko o tym, kiedy to wszystko sie zmieni…kiedy juz rusze przed siebie i przestane sie cofac. Nic juz nie jest takie latwe jak kiedys. Pomyslalam - naucze sie szyc na maszynie, bede robic poduszeczki i dorabiac prostymi zabiegami na ubraniach. Kursy nauki szycia sa obrzydliwie drogie jak sie okazuje. Szukalam szkoly zawodowej, gdzie mnie wszystkiego naucza - ale to i tak od wrzensia trzeba. Nie mam maszyny do szycia… nie stac mnie na zadna nowa…
ale wszystko sie zmieni, powiedz, ze sie polepszy, ze nie spadne glebiej w otchlan rozpaczy, biedy i niespelnionych marzen…
I co z miloscia? czy potrafie jeszcze kochac tak jak kiedys? szalenczo, bezgranicznie? Gdzies w jakiejs madrej ksiazcze wyczytalam, ze im bardziej dotyka nas ubustwo tym bardziej robimy sie samolubni, obłudni?!

