

Archive for December, 2009
a gowno wiesz…
jutro do pracy sie wybiore, bo zadzwonili, poprosili, a ze moje plany sylwestrowe i tak sa beznadziejnoscia przepelnione to czemu do pracy by nie pojsc. Zwlaszcza, ze tylko do 15tej. Coraz wiekszy dol mnie ogarnia. Najchetniej to sama nie wiem co…
i tak nie moge napisac, bo jeszcze ktos przeczyta…
Dec
27
a tak trudna. Wstac i ruszyc z iejsca, pobiec gdzies przed siebie i nie przjemowac sie zupelnie nikim. Nie da sie, nie teraz, moze kilka lat temu bylo to bardziej mozliwe. Dzis, przykuta do deski z gwozdziem, siedze spokojnie gotujac obiad.
Zwykle mam jakies postanowienia na nowy rok. jeszcze nic nie wymyslilam, a wszystko to co przyszlo do glowy mialoby drastyczne zakonczenie.
Moze znalesc tego przyjaciela w koncu trzeba. Tego w zasiegu reki, co moglby przyjsc na ciastko i herbate, wysluchac i podpowiedziec.
Takiego, co nie przestraszy sie, kiedy sama zaczne uciekac do glebin wlasnej chorej wyobrazni.
Przed dwiema chwilami (kiedy jeszcze wracalam z przystanku autobusowego) do glowy wpadla kolejna dziwna mysl. Moze faktycznie siedzi we mnie jakis robak smiertelnie przerazony. Zjada mnie od najmlodszych lat i jesc bedzie przez kolejne. Robak winny tylko mych leków.
Brakuje mi kogos, z kim moznaby pogadac o wszystkim. Takiego przyjaciela, ktory wiedzialby jak mnie sluchac i kiedy przestac. Jak objac, zebym czula, ze jestem. Jak spojrzec… jak wszystko.
Dec
2
szczeniacki swiecie! tesknie za Toba! i Boje sie Ciebie!
Tak bardzo inna, inna niz wszytkie mnie. dorosla? moze jeszcze nie, ale juz coraz blizej, coraz szybciej, coraz mocniej.
Strach przed koncem, koncem mnie samej. I gdyby jeszcze jakas wielka czarna choroba wisiala nade mna i czas bylby okreslony strach bylby miejszy. Ale ja nic nie wiem. Nie moge okreslic co bedzie za tydzien za dwa. Wciaz lekam sie co bedzie za rogiem, czy jakies auto na mnie najedzie, ktos wbije noz w plecy, albo zwyczajnie serce stanie raz na zawsze i wszyscy poczuja ulge. Tak. Czuje sie niepotrzebna, zawsze bylam nie potrzebna. Swiat bardzo dobrze poradzilby sobie beze mnie. Bez tylu zlamanych serc i rozlupanych marzen.
Ale przeciez nie powinnam plakac, mam faceta, spelnilam marzenie o przeprowadzce az dwa razy i za pol roku bedzie pewnie raz trzeci. Nie mam co prawda jeszcze tej swojej kotki, ale to nie takie az wazne. Pracuje (haha) w sklepie. Zbliza sie koniec roku i szlak mnie trafia, ze nie siedze na kasie a stoje po 8h krojac studentom albo zrzedliwym babkom 10deko szynki wiejskie, 5 plastrow sera goudy, bo najtanszy. Puchna i bola mnie nogi. Ale taka chyba jest doroslosc. Jestem dorosla! jestem dorosla?
Niestety czuje, ze tak, ze moje cialo, to co w nim zachodzi, moje mysli, obawy i checi. tematy rozmow wsrod znajomych… wszystko wlazi grubymi nogami w doroslosc!
co za tym idzie… moja szczeniacka poezja zamiera a dojrzala wcale sie nie objawia ;/
I nie ma kogo winic bo sama chcialam brnac w ta doroslosc jak najszybciej, wierzac, ze znajde w niej ukojenie. Jakis spokoj osiagnelam, jakas samodzielnosc, ale jeszcze duzo pracy przede mna - nad sama soba.
Bajm - Nagie skaly
Jesteś młody
Głodny jeszcze
Pewny siebie niebezpiecznie
Twoja szkoła i dom
Gimnastyka na czas
Urodziłeś się winnym
Choć niewinną masz jeszcze twarz.
Czas uniesie cię jak wiatr
Twą duszę i ciało
I zmienisz się sam
Tak by ci nie było żal
Niczego już więcej
Iskra życia
Najdroższa jaką masz
Nie zaćmi Słońca
Nie zniszczy Skał
Nie zgorszy Księżyca
Twoje groźne odbicie
Ani oczy zielone
Najpiękniejsze jakie znam.
Gdybyś był tylko cieniem
Miałbyś tu raj dla siebie
Leżąc u stóp wszechmocnych
Nagich skał
Gdybyś się Słońca nie bał
Byłbyś ozdobą Nieba
Tak zawieszony jak anioł
Między prawdą a grą.

